Alliancja francusko-amerykańska z 1778 roku: jak Ludwik XVI zapewnił niepodległość Stanów Zjednoczonych

Sojusz francusko-amerykański z 1778 roku: jak Ludwik XVI zapewnił niepodległość Stanów Zjednoczonych

Sojusz francusko-amerykański z 1778 roku: Paryż to także miasto, w którym zwyciężyła niepodległość Ameryki – i nie jest tylko Miastem Świateł.
Choć Deklaracja Niepodległości została podpisana w Filadelfii w 1776 roku, wojna mogłaby zostać przegrana, gdyby nie decydujące wydarzenie, które rozegrało się właśnie tutaj, we Francji. W 1778 roku król Ludwik XVI podpisuje z młodymi Stanami Zjednoczonymi dwa traktaty, przypieczętowując sojusz, który odmienił bieg historii. Bez pieniędzy, broni i potęgi marynarki wojennej Francji armia Jerzego Waszyngtona mogłaby zapaść się pod ciężarem głodu i klęski.

Dziś, spacerując po Paryżu, wciąż możecie podążać śladami Benjamina Franklina, Johna Adamsa i innych amerykańskich dyplomatów, którzy przekonali monarchię francuską do wsparcia ich rewolucji. Od wielkich salonów Wersalu po dyskretne tabliczki w Marais i na placu Zgody – sojusz z 1778 roku pozostawił swoje ślady w mieście. A wraz z niedawnymi wystawami w Muzeum Armii i hotelu de Sully, które na nowo przyglądają się temu przełomowemu momentowi, teraz jest idealny czas, aby odkryć, jak Paryż – wbrew wszelkim oczekiwaniom – stał się kolebką amerykańskiej wolności.

Sojusz francusko-amerykański z 1778 roku: dlaczego Francja postawiła wszystko na Amerykę

Na pierwszy rzut oka Francja miała niewiele do zyskania, wspierając rebelię przeciwko Wielkiej Brytanii, swojej odwiecznej rywalce. Jednak po klęsce w wojnie siedmioletniej (1756–1763) pragnęła osłabić potęgę brytyjską. Gdy koloniści amerykańscy ogłosili niepodległość w 1776 roku, francuski minister spraw zagranicznych, Charles Gravier, hrabia de Vergennes, dostrzegł w tym szansę. Jeśli Francja mogłaby pomóc Amerykanom odnieść zwycięstwo, Wielka Brytania straciłaby swoją najcenniejszą kolonię – a Francja odzyskałaby część utraconego prestiżu.

Był jednak problem: Francja była na skraju bankructwa. Finanse kraju były wyczerpane po dziesięcioleciach wojen, a wystawne wydatki Ludwika XVI w Wersalu tylko pogarszały sytuację. Mimo to Vergennes przekonał króla, że gra była warta świeczki. W tajemnicy Francja zaczęła wysyłać pieniądze i zaopatrzenie Amerykanom już w 1776 roku – jeszcze przed oficjalnym zawarciem sojuszu.

W 1778 roku sytuacja stała się krytyczna. Brytyjczycy rozgromili armię Waszyngtona w bitwie pod Brandywine i zajęli Filadelfię. Bez pomocy z zagranicy rewolucja amerykańska była o krok od upadku. Wtedy Benjamin Franklin, wówczas główny amerykański dyplomata w Paryżu, wynegocjował porozumienie, które miało uratować rewolucję.

Refleksja nad naszym czasem
1/ Paralela z aktualnymi wydarzeniami: Ukraina i jej wojna o niepodległość, czyli historia, która się powtarza?
2/ Ale także dominująca postawa amerykańskich przywódców wobec Ukrainy i reszty świata. Czy można tak łatwo zapomnieć o pomocy, którą otrzymaliśmy, gdy byliśmy słabi na początku własnej historii?

Sojusz francusko-amerykański z 1778 roku: w rzeczywistości dwa traktaty, które odmieniły historię

6 lutego 1778 roku Francja i Stany Zjednoczone podpisują w Paryżu dwa historyczne porozumienia:

  1. Traktat przyjaźni i handlu – Porozumienie to ustanawiało stosunki handlowe między Francją a Stanami Zjednoczonymi, otwierając amerykańskim kupcom dostęp do francuskich portów. Symboliczny gest, który oznaczał uznanie przez Francję suwerenności Stanów Zjednoczonych.
  2. Traktat sojuszniczy – Prawdziwy punkt zwrotny. Francja zobowiązała się do udzielenia Stanom Zjednoczonym wsparcia militarnego i zgodziła się, że w przypadku wybuchu wojny między Francją a Wielką Brytanią (co wkrótce nastąpiło), żadna ze stron nie zawrze pokoju bez zgody drugiej. Gwarancja mająca uniemożliwić Wielkiej Brytanii zdławienie Amerykanów, zanim zwróci się przeciwko Francji.

Traktaty zostały podpisane w Hôtelu de Crillon, luksusowym pałacu położonym na placu Zgody (ówczesny plac Ludwika XV). Dziś jest to pięciogwiazdkowy hotel, ale w 1778 roku mieściła się tam siedziba rządu francuskiego, rezydencja hrabiego de Crillon, gdzie Franklin i inni amerykańscy komisarze — Silas Deane i Arthur Lee — finalizowali porozumienie.

Wieść o sojuszu wstrząsnęła Europą. Wielka Brytania, zdając sobie sprawę, że musi teraz stawić czoła wojnie z Francją, pospiesznie wysłała posiłki do Ameryki. Było jednak za późno: wejście Francji do wojny zmusiło Zjednoczone Królestwo do walki na kilku frontach, rozciągając jego zasoby do granic możliwości.

Benjamin Franklin: gwiazda dyplomacji paryskiej podczas sojuszu francusko-amerykańskiego z 1778 roku

Nikt nie przyczynił się bardziej do uzyskania francuskiego wsparcia niż Benjamin Franklin. Gdy przybył do Paryża w grudniu 1776 roku, był już sławny jako naukowiec (dzięki swoim eksperymentom z elektrycznością) i filozof. Francuzi go uwielbiali. Kobiety nosiły fryzury „à la Franklin” na jego cześć, a jego wizerunek zdobił tabakierki i medale.

1778 U.S.-France Alliance-benjamin-franklin-independance-etats-unis

Franklin wcielił się w rolę mądrego i skromnego Amerykanina. Noszenie prostego futrzanego czapka zamiast pudrowanej peruki wzmacniało wizerunek republikańskiego męża stanu przeciwstawiającego się tyranii brytyjskiej. Organizował on kolacje w swoim domu w Passy (dzisiejsza 16. dzielnica Paryża), gdzie uwodził arystokratów, intelektualistów, a nawet metresy królewskie.

Jednym z jego najcenniejszych sojuszników był Anne-César, kawaler de La Luzerne, młody francuski oficer, który stał się kluczowym pośrednikiem między Franklinem a dworem królewskim. Dzięki dyplomacji Franklina — i nieco pomocy francuskich szpiegów — sojusz został zawarty.

Wciąż można odwiedzić dawną rezydencję Franklina przy ulicy Raynouard 62 w Passy. Choć oryginalny budynek zniknął, tablica pamiątkowa upamiętnia miejsce, w którym mieszkał od 1777 do 1785 roku. W pobliżu Muzeum Człowieka czasem organizuje wystawy poświęcone pobytowi Franklina w Paryżu.

Jak pieniądze i armia Francji przesądziły o wyniku wojny

Sojusz z 1778 roku nie opierał się jedynie na dyplomacji – miał także konkretne wsparcie finansowe i wojskowe. Francja dostarczyła:

Bez tej pomocy rewolucja amerykańska mogłaby się nie powieść. Brytyjczycy dysponowali wówczas najsilniejszą marynarką wojenną świata, jednak interwencja Francji zniwelowała tę przewagę. W 1783 roku Anglia nie miała innego wyboru, jak uznać niepodległość Stanów Zjednoczonych w traktacie paryskim – ironią losu podpisanym w tym samym mieście, które stało się kolebką jej klęski.

Tablica pamiątkowa niepodległości Stanów Zjednoczonych, ul. Jacob 56, Paryż 6e

Gdzie dziś w Paryżu można zobaczyć ślady sojuszu francusko-amerykańskiego z 1778 roku

Podczas wizyty w Paryżu wciąż można odkrywać kluczowe miejsca związane z tą historią. Oto gdzie warto się udać:

1. Hôtel de Crillon (Plac Zgody)

To tu w 1778 roku podpisano traktaty. Dziś pałac został przekształcony w luksusowy hotel, a jego okazała fasada wciąż góruje nad Placem Zgody. Poszukaj tablicy upamiętniającej sojusz.

2. Rezydencja Benjamina Franklina (ul. Raynouard 62-66, 16e)

Tablica wskazuje miejsce, gdzie Franklin mieszkał i pracował. W pobliżu Park Passy stanowi oazę spokoju, idealną do wyobrażenia sobie dyplomaty przy pracy.

3. Muzeum Armii (Les Invalides)

To muzeum wojskowe często prezentuje wystawy poświęcone roli Francji w rewolucji amerykańskiej, wraz z bronią i mundurami z epoki. Nie przegap grobowca Napoleona, który później podziwiał idee rewolucji.

4. Hôtel de Sully (ul. Saint-Antoine 62, 4e)

Ten pałac z XVII wieku mieści dziś Centrum Narodowych Pomników i czasem organizuje wystawy dotyczące relacji francusko-amerykańskich. Jego dziedziniec to ukryty klejnot Marais.

5. Plac Stanów Zjednoczonych (16e)

To miejsce niedaleko wieży Eiffla, upamiętniające sojusz między Francją a Stanami Zjednoczonymi. Znajduje się tu pomnik markiza de Lafayette’a oraz replika Płomienia Wolności (prezentu od Stanów Zjednoczonych dla Francji). Jest to symboliczne miejsce przyjaźni francusko-amerykańskiej.

6. Zamek w Wersalu

Mimo że znajduje się poza granicami Paryża, Wersal jest zaledwie kilka minut jazdy od niego. To właśnie tutaj Ludwik XVI i jego doradcy debatowali nad wsparciem dla Amerykanów. Galeria Bitwy prezentuje obrazy kluczowych bitew, w tym bitwy pod Yorktown.

Uwaga
Zamek w Wersalu a niepodległość Stanów Zjednoczonych Traktat paryski, podpisany 3 września 1783 roku przy ulicy Jacob nr 56 w 6. dzielnicy Paryża, przypieczętował pokój między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi. Podpisany przez przedstawicieli trzynastu amerykańskich kolonii oraz Wielkiej Brytanii, zakończył wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Ale koniec wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych przyniósł tego samego dnia, 3 września 1783 roku, podpisanie traktatu wersalskiego. Składał się on z trzech odrębnych traktatów pokojowych i przyjaźni podpisanych przez Wielką Brytanię, odpowiednio z Francją – kończąc wojnę francusko-brytyjską, z Hiszpanią – kończąc wojnę brytyjsko-hiszpańską, a w 1784 roku z Zjednoczonymi Prowincjami, kończąc czwartą wojnę brytyjsko-holenderską.

Dziedzictwo sojuszu francusko-amerykańskiego z 1778 roku: dlaczego jest ważny do dziś

Sojusz z 1778 roku nie był jedynie wojskowym paktem – zapoczątkował on wyjątkową relację między Francją a Stanami Zjednoczonymi. Oto jak ukształtował historię:

Independance-americaine-lafayette

Dziś to sojusz jest obchodzony w obu krajach. W Paryżu American Church (65 Quai d’Orsay) oraz Bibliothèque américaine (10 Rue du Général Camou) świadczą o głębokich relacjach kulturalnych, które narodziły się w 1778 roku. W Stanach Zjednoczonych miasta takie jak Lafayette w Luizjanie i Rochambeau w Wirginii (nazwane na cześć francuskiego generała, który przyczynił się do zwycięstwa pod Yorktown) utrwalają jego pamięć.

Nadchodzące wydarzenia i wystawy w Paryżu (2024–2025)

Jeśli planujesz podróż do Paryża, miej oko na te najbliższe wydarzenia związane z sojuszem z 1778 roku:

Dlaczego ta historia rezonuje we współczesnym Paryżu

W mieście, gdzie każda kostka brukowa zdaje się nosić w sobie historię, Sojusz francusko-amerykański z 1778 roku przypomina, że Paryż zawsze był sceną wydarzeń, które zmieniają świat. Dziś, gdy sojusze geopolityczne ewoluują, a nowe rewolucje kształtują się na naszych oczach, historia monarchii na skraju upadku, która postawiła na bunt Dawida przeciwko Goliatowi, nabiera zaskakującego znaczenia.

Dla Amerykanów odwiedzających Paryż to okazja, by spojrzeć na własną historię z innej perspektywy. Zamiast ograniczać się do Wieży Eiffla czy Luwru, mogą oni stanąć w pomieszczeniach, w których Franklin prowadził negocjacje, przejść się ulicami, którymi maszerował Lafayette, i odwiedzić pałace, w których Ludwik XVI podjął swoją decydującą decyzję.

A dla Francuzów to źródło dumy: dowód, że ich kraj nie tylko ukształtował los Europy, ale także przyczynił się do powstania narodu, który stał się supermocarstwem. Sojusz narodził się z dobrze pojętego interesu, lecz przerodził się w coś głębszego: przyjaźń trwającą niemal 250 lat.

Podsumowanie: rewolucja, która narodziła się i zakończyła w Paryżu

Amerykańska Rewolucja często jest opowiadana jako wyłącznie amerykańska historia – nocna jazda Paula Revere’a, Bostońskie picie herbaty, Washington przeprawiający się przez Delaware. A jednak bez Francji Stany Zjednoczone być może nigdy by nie powstały. Sojusz z 1778 roku okazał się punktem zwrotnym, a wszystko rozegrało się właśnie w Paryżu.
Tablica pamiątkowa Sojuszu francusko-amerykańskiego z 1778 roku w Paryżu

Traktat paryski, podpisany przez przedstawicieli trzynastu amerykańskich kolonii oraz Wielkiej Brytanii, zakończył wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki. Stało się to 3 września 1783 roku, przy ulicy Jacob 56 (naprzeciwko Wydziału Lekarskiego), w Paryżu 75006.

Kiedy następnym razem będziecie w mieście, poświęćcie chwilę na odnalezienie tych historycznych miejsc. Stańcie na Placu Zgody i wyobraźcie sobie napięcie, gdy Franklin i Vergennes składali swoje podpisy pod dokumentem. Przechadzajcie się po Passy i przywołajcie w myślach obraz uroczego dyplomaty, który oczarowywał paryskie towarzystwo. Udajcie się do Inwalidów i zastanówcie się nad żołnierzami, którzy przebyli ocean, by walczyć o sprawę, która nie była ich własną… lecz stała się nią.

Bo w końcu historia niepodległości Stanów Zjednoczonych to nie tylko amerykańska opowieść. To także historia francuska. A Paryż był jej kolebką.

Tablica pamiątkowa niepodległości Stanów Zjednoczonych, ulica Jacob 56, Paryż 6e